foto.stron.net.pl

Ślimaki

Uważacie, że ślimaki to oślizgłe, powolne stworzenia, które dźwigając na sobie, albo i nie dźwigając, skorupę przemierzają ogródki siejąc w nich spustoszenie? No cóż, częściowo to prawda; znaczy czasem mają skorupę, a czasem nie i są strasznie żarłoczne. Trudno też twierdzić, że nie są oślizgłe – ostatecznie jakoś muszą się poruszać nie mając nóg, a pech chciał, że pomaga im w tym śluz. Ale na pewno nie są powolne. Siedziałam sobie wczoraj przy oknie i zauważyłam na ogródku wielkiego winniczka. Później posurfowałam trochę w internecie, spojrzałam na winniczka… a jego już nie było. Zwiał cwaniaczek. Uciekł w nieznanym kierunku niczym ślimak wyścigowy z „Niekończącej się historii”…  Ja go w każdym bądź razie już później nie zauważyłam. Gdybym była Francuzką powiedziałabym: i po przegryzce, ale nie jestem. Zresztą jakoś nie mogę się przemóc, żeby spróbować ślimaka, choć słyszałam, że są całkiem niezłe. Mam też wątpliwości co do jakości i świeżości tych, które do nas docierają. To tak jak pewnego razu w restauracji nad jeziorem korciło mnie, żeby zamówić żabie udka, ale dowiedzieliśmy się od uczciwej kelnerki, że w sezonie w którym byliśmy (i który ona tam pracowała) jeszcze nikt ich nie zamawiał, więc taki trochę ryzyk – fizyk. Postanowiłam wtedy nie ryzykować zepsucia wyjazdu nadmiernym przesiadywaniem w łazience i zamówiłam okonie. Zresztą to był bardzo dobry wybór. A wracając do ślimaków – póki co nie skusiłam się, żeby ich spróbować… Może tamten winniczek wyczuł moje myśli… 😉 🙂 🙂