Byłam niedawno we Wrocławiu i tak się zastanawiam czy by się tam nie przeprowadzić. Duże i ładne miasto, szybko się rozwijające, duży rynek pracy… Zaczęłam więc sobie sprawdzać oferty mieszkań, do kupienia a nie do wynajmu, bo jeśli już się przeprowadzać to „do swojego”, czasy studenckie się skończyły. W poszukiwaniach pominęłam pośredników, bo po co dopłacać, nie brałam też pod uwagę serwisów w stylu gratka czy otodom, bo jak już mieszkać u siebie, to najlepiej w nowym. Ja wiem, że w Paryżu modne są stare kamienice, ale umówmy się klimatyczne budynki niekoniecznie spełniają moje wymagania co do komfortu oraz bezpieczeństwa.
A zatem najpierw wybrałam okolicę i wpisałam hasełko nieruchomości Wrocław Biskupin. Przyznam, że ta okolica wydała mi się najatrakcyjniejsza, choć wątpię by była w zasięgu moich możliwości finansowych, a raczej kredytowych. Na pewno jednak by mi odpowiadała. Zresztą sam Biskupin uważam, za idealne miejsce do mieszkania – dużo zieleni, parków, domków jednorodzinnych i willi, zoo, ogród botaniczny, ogród japoński, pergola… Hmm… no dobra, schodzę na ziemię.
Szukając kolejnych ciekawych ofert, trafiłam na bloga, na którym autorka również się zastanawia nad kupnem nieruchomości we Wrocławiu. I tak jak ona również uważam, ze miło byłoby mieć i taras i ogródek. Co prawda nie wiem kiedy miałabym znaleźć czas na opiekowanie się nim, ale miło wyjrzeć przez okno i zobaczyć kwiaty. A kosić i tak będzie mój mężczyzna 🙂 Okazało się, że we Wrocławiu jest wiele ciekawych miejsc zlokalizowanych w pobliżu parków czy dróg rowerowych, na bezpiecznych zamkniętych osiedlach, na które wprowadzają się ludzie w naszym wieku. Jest się nad czym zastanowić. Przy okazji może zdobylibyśmy nowych przyjaciół…
Kuszące są także okolice przy Odrze. Boję się jednak, że przez cały sezon będę zmuszona mieszkać przy zamkniętych oknach, a o wieczornym siedzeniu na balkonie czy tarasie będę mogła zapomnieć z powodu plagi krwiopijców. No chyba, że Odra jest pryskana jakimiś chemikaliami przeciwko komarom… Sama nie wiem.
