foto.stron.net.pl

Są upały, więc zepsuła się lodówka

Jeszcze dwa tygodnie temu było zimno. W znacznej części kraju leżał śnieg. Tymczasem od ostatniego weekendu mamy dla odmiany upały. Dziś na przykład mój termometr pokazuje 30,5 stopnia C (oczywiście w cieniu). Całe szczęście, że nie jestem starszą i/lub schorowaną osobą, bo ciężko byłoby w tak krótkim czasie przestawić się na tak diametralnie różne warunki. Z płaszcza zimowego na krótki rękawek.

Zresztą idę o zakład, że przez tę pokręconą pogodę w kwietniu i pierwszej połowie maja, wiele osób nadal jeździ na oponach zimówkach. No i może być problem z bezpieczną jazdą przy trzydziestostopniowych upałach, w czasie których asfalt nagrzewa się jeszcze bardziej. Szczególnie, jeśli się jeździ szybko. Zresztą, za trzy dni już czerwiec… I Dzień Dziecka, o czym należałoby pamiętać, bo dzieci nie wybaczają braku pamięci… i prezentów 🙂

Ponieważ życie lubi płatać psikusy, w weekend zepsuła mi się lodówka. Świetnie działała w czasie chłodów, kiedy to można by było na zewnątrz przechować zapasy, a zepsuła się akurat w czasie upałów. Na początku miałam nadzieję, że się po prostu zawiesiła, ale nie… Wyłączyła się samoczynnie na amen, więc od rana szukałam specjalisty i na szczęście znalazłam takiego, który ma po pracy (mojej) wpaść i coś zaradzić. Na szczęście udało mi się sporo rzeczy przenieść grzecznościowo do koleżanki, zanim się zdążyły rozmrozić czy przegrzać.

Mam nadzieję, że moja lodówka, choć nie jest pierwszej młodości, posłuży mi jeszcze trochę. Raz, że gabarytowo, stylistycznie i co do głośności (a w zasadzie powinno być: cichości) bardzo mi odpowiada, a dwa, że nie jestem nastawiona na żadne dodatkowe spore wydatki przed wakacjami.

Odnośnie poprzedniego wpisu, hura – sosna chyba przestała już pylić. Po zrobieniu kompleksowego odpylania w sobotę, jakoś nie widzę szczególnie dużo nowego pyłku. Raczej takie ostatki. Niestety zaczęły pylić kolejne rośliny, zwłaszcza pewna niezidentyfikowana, która co wiosnę powoduje u mnie ataki kichania. Nie mam pojęcia co za jedna. Na pewno jednak zaczynają również pylić topole, bo biały puch powoli rozścieła się na chodnikach, trawnikach, tarasach,… uproszczę sprawę i powiem: po prostu wszędzie, gdzie mu się uda.

Więc po raz kolejny wypada życzyć alergikom: na zdrowie.

A dziś ponoć – w związku z wysokimi temperaturami – zaczynamy okres burz, silnych wiatrów i gradobić. Minusy pięknej pogody. Trzeba uważać.