Epidemia koronawirusa trwa. Wygląda na to, że długo jeszcze ci, którzy mogą, będą pracować w domu. Przy okazji zmieniają się nasze przyzwyczajenia. Niewątpliwie spada aktywność. Mam wrażenie, że ludzie też mniej o siebie dbają. Potrafią całymi dniami chodzić w piżamach, albo dresach. Ok, zgadzam się, że to wygodniejsze, ale jednocześnie bardziej rozleniwiające. Po prostu mniej się chce.
Ostatnio sytuacja zmusiła mnie od odwiedzenia galerii handlowej. Nie jestem zwolenniczką tych przybytków, więc bywałam tam nie za często także przed epidemią. Po prostu nie lubię tłoku i nie lubię wmawiania mi, że powinnam kupić nowe ciuchy na nowy sezon. Po co, jeśli te, które mam są jeszcze dobre? Ale do rzeczy. Okazało się, że galeria – kiedyś zatłoczona – w sumie świeciła pustkami. Chyba ludzie odzwyczaili się od przychodzenia tam tylko po to, żeby połazić, a to co wynosili w torbach, to były zakupy „przy okazji”, „bo się spodobało”.
W coraz większym stopniu handel przenosi się do internetu, ewentualnie do małych, niezatłoczonych sklepików. Jeszcze do niedawna wiele osób unikało ich, bo woleli wejść do sklepu, przymierzyć, dotknąć, sprawdzić w realu kolory, właściwości, powąchać, itd. Teraz są inne priorytety. Sklepy internetowe przeżywają rozkwit. A że przyzwyczajenia bywają trwałe, niepewna staje się przyszłość galerii handlowych. Tym bardziej, że nie wiadomo kiedy i na jak długo zostaną zamknięte.
Ludzie też coraz częściej szukają dobrych jakościowo rzeczy, nowych i używanych (lecz nie zużytych), tak aby posłużyły jak najdłużej, np. dobrą firmą produkującą ciuszki dla dzieci jest Mayoral. Oczywiście to nie jedyny producent dobrych jakościowo rzeczy.
Poza dbaniem o dobre ciuchy, warto też zadbać o siebie, żebyśmy się w te ciuchy mieścili… Szkoda byłoby, po odmrożeniu rynku, wymieniać wszystkie rzeczy przed powrotem do pracy 😉 Trzymajcie się zdrowo.
