foto.stron.net.pl

Czerwona czapeczka

Nie wiem skąd wziął się czerwony kolor stroju Mikołaja i jego charakterystyczna czerwona czapeczka. Bardziej przypomina ona kształtem czapki krasnali niż biskupie, ale chyba gdzieś mi się obiło o uszy, że wymyślił to spec od marketingu, więc ok, wszystko jest możliwe. Ostatecznie w ogólnej świadomości prezenty coraz częściej przynosi Mikołaj, a nie święty Mikołaj. Jak już zapowiedziałam, do wpisów będę dodawać zdjęcia, więc dorzucam zdjęcie czerwonej czapeczki… Jedyną jaką miałam. Taką z przymrużeniem oka, jak całe to zamieszanie z prezentami 😉

W poniedziałek już mikołajki. Kolejne. Przeglądałam właśnie moje wpisy z ostatnich lat. Niesamowicie pędzi czas. Można się wystraszyć, jak bardzo wszystko nam ucieka i nie ma sposobu nie tylko na zatrzymanie chwili, ale nawet na jej spowolnienie. Pozostaje nam cieszyć się życiem, póki mamy siły świętować.

A ja poza zakupami mikołajkowymi i świątecznymi, postanowiłam dokonać naprawy kilku rzeczy. Po pierwsze porwała mi się podszewka w mojej ulubionej torebce. Torebka dobrze się trzyma. W sumie nie bardzo widać po niej zużycie, za to w środku mam małą tragediozę. Na szczęście wydatek to nie duży. Oczywiście nie zrobię tego sama, ale mam zaufanego krawca, który bez problemu sobie poradzi z wymianą.

Co do organizacji świąt, poważnie rozważam czy nie zrobić wcześniej niektórych dań i nie upiec niektórych ciast i ich nie zamrozić. Uszka z grzybami i makiem, groch z kapustą, makowiec czy sernik, powinny dobrze znieść mrożenie. Ostatecznie w sklepach też można spotkać takie mrożonki. Zapowiada się dużo pracy przed świętami, więc może się okazać, że „przesunięcie” gotowania i pieczenia będzie bardzo taktycznym posunięciem 🙂

Oby do świąt, a później dzień już się będzie wydłużał, więc „z górki” 😉

No to czerwona czapeczka: