Dziś będzie trochę o grzybach, bo już niedługo zacznie się na nie sezon. Oczywiście nie na wszystkie od razu, ale zwykle od lipca można było zbierać prawdziwki. W wielu domach małe zbiory oznaczają, że będzie zupa grzybowa, albo smażone grzyby – w zależności od ich rodzaju. Jeśli grzyby dopiszą i zbierze się ich więcej mamy:
– mrożone grzyby – które można następnie wykorzystać do zup, sosów, jako dodatek do potraw albo samodzielne danie. W tej postaci, oczywiście po rozmrożeniu, można przyrządzić z nich choćby pierogi czy krokiety.
– suszone grzyby – wtedy zyskują bardziej intensywny smak i aromat. Suszone leśne grzyby nadadzą niepowtarzalnego smaku potrawom w wersji myśliwskiej, takim jak: sosy, mięsa np. rolady mięsne, bigosy, itd.; będą też doskonałe na bożonarodzeniowe dania. Poza tym nadadzą pięknego koloru rosołowi 🙂
– marynowane grzyby – jako dodatek do obiadu, lub po staropolsku – zagryzka do napojów bardziej wyskokowych.
Jeśli chodzi o popularność poszczególnych gatunków grzybów, to w różnych regionach kraju królują różne odmiany. Oczywiście nie wszystkie nadają się do suszenia czy marynowania.
Tradycyjnie za „grzybowego króla” uważa się prawdziwka, czyli borowika. Suszone borowiki to must have w każdej kuchni, zwłaszcza późną jesienią i zimą. Bo co by nie mówić, każdy od czasu do czasu ma ochotę na jakieś tradycyjne polskie danie. Z kolei nasza kuchnia charakteryzuje się sezonowością. No i właśnie w sezonie jesienno – zimowym przygotowujemy wiele potraw „rozgrzewających”. Jeśli nawet grzyby nie są ich głównym daniem, to są niezbędne dla dodania im odpowiedniego aromatu i smaku.
W całym kraju bardzo popularnymi grzybami są pieczarki, także ze względu na niską cenę. Kurki (yellow chanterelle), choć smaczne, są zdecydowanie droższe, chociaż też mają swoich zwolenników. Można je kupić w sezonie – jako świeże grzyby, a później zwykle w postaci zamrożonej. Wśród suszonych grzybów popularny jest także podgrzybek i kozak.
Ale jakiekolwiek grzybobranie by się nie trafiło, dla prawdziwego grzybiarza najcenniejsze jest chodzenie po lesie w poszukiwaniu zdobyczy i wdychanie wilgotnego zapachu lasu nasyconego jesiennymi zapachami grzybów. Oby w tym roku nie było za sucho i oby tegoroczne grzybobrania były owocne. Czego życzę także sobie 🙂
No i oczywiście – w razie wątpliwości co do gatunku – grzybów nie zbieramy! I pod żadnym pozorem nie karmimy nimi małych dzieci. Poza tym: smacznego 🙂
